niedziela, 4 listopada 2007

Ferrari w Rzymie

15 czerwca 2006 roku, Rzym, Plac Św Piotra. Był piękny słoneczny poranek. Ludzie napływali nieprzerwaną falą. Nagle specyficzną ciszę przeszył ryk... Ryk silnika samochodu... Co to? Wszyscy zgromadzeni przebiegali po sobie wzrokiem pełnym znaków zapytania...

Dzień wcześniej, a właściwie wieczorem na Placu Republiki odbywał się zjazd miłośników Ferrari. Kilkadziesiąt samochodów ustawionych obok siebie lśniło w zachodzącym słońcu tylko po to, aby w świetle ulicznych lamp jeszcze piękniej zaprezentować swoje piękno. W blasku lamp wyglądały naprawdę wspaniale. A same maszyny... oh, ah, ech...


Dziś te cuda postanowiły wziąć udział w spotkaniu z Ojcem Świętym. Tak więc w pełnym majestacie wjechały na Plac czyniąc przy tym całkiem niezłe zamieszanie. Znów było co podziwiać.


Emocje minęły, więc trochę szczegółów technicznych. Najtrudniejszy był do fotografowania zlot na Placu Republiki. Wyskoczyłem z hotelu tylko z aparatem (Dynax 7D + 17-35 mm) nie zabierając ze sobą żadnego osprzętu. Okazało się, że światło zachodzącego słońca i lamp ulicznych jest słabe jak na fotografowanie "z ręki". Jedynie co mi zostało to zwiększyć ISO i zdać się na system stabilizacji obrazu. Przyznam, że byłem pełen obaw o efekty, ale na szczęście wyszło przyzwoicie. W rezultacie bardzo pomocny okazał się wspomniany system stabilizacji, gdyż czasy niektórych zdjęć były o 2-3 jednostek dłuższe od zalecanych.

Zapraszam do obejrzenia wszystkich zdjęć z tej wyprawy.


piątek, 2 listopada 2007

Cykl "Na szlaku"

Jest to cykl 13 zdjęć przedstawiających bieszczadzkie szlaki. Jego głównym motywem jest, tak dobrze wszystkim znane, oznaczenie szlaku turystycznego.

Dziś nie pamiętam co mnie zainspirowało do takiego spojrzenia na temat. Pewnie to była chwila - ten ułamek sekundy, który sprawia, że "coś" każe nam zatrzymać w kadrze to co widzimy i uwiecznić. Tak więc się stało. Zaczynałem wtedy swoją przygodę z obiektywem szerokokątnym (Sigma 17-35) i tak też patrzyłem na świat - szeroko. Jak zwykle wędrowałem po Bieszczadach. Były to kilkudniowe, turystyczne wyjazdy. Nic szczególnego. Ot majowy weekend, sierpniowy tydzień. Standard. Wtedy, w maju 2003, zrobiłem pierwsze zdjęcie tego cyklu. Co ciekawe już wtedy znałem jego tytuł - "na szlaku". Dziwne... Pierwsze spojrzenie, chwila, myśl ... tytuł. W miarę upływu czasu przybywało tych zdjęć. Rolka, dwie, trzy (tak, tak... stara poczciwa klisza w Minolcie Dynax 7). Okazało się też, że rok (sezon) to mało. Postanowiłem w następnym sezonie kontynuować pracę nad tym cyklem. I tak też się stało. Kolejny weekend majowy 2004, ponowny sierpniowy tydzień.




Z perspektywy czasu sądzę, że warto było poczekać. Z całej masy zdjęć wybrałem tylko tych kilkanaście, które wg mnie oddają to co chciałem pokazać. Nie są to dzieła sztuki, nie są to zdjęcia godne nagród, ale są moją chwilą w Bieszczadach. Osobiście często wracam do nich, przeglądam, przeżywam ponownie ten czas, to miejsce. Moje Bieszczady.

Zapraszam do obejrzenia całego cyklu.